czwartek, 28 lutego 2013

Mała czarne wcale nie taka mała...

Moja mama jest nie zastąpiona jeśli chodzi o łowy w ciuchlandach, jakiś czas temu nabyła dla mnie za bardzo okazyjną cenę dzianinową sukienkę na podszewce w kolorze czarnym, w sam raz do pracy na zimę lub wczesną wiosnę. Uznała przy okazji, że skoro szyję, to nie ważne jaki mi rozmiar kupi najwyżej sobie przerobię, w ten sposób weszłam w posiadanie sukienki na oko w rozmiarze 46. Było z czego zmniejszać, po pierwsze od bioder po pachy miała z każdej strony co najmniej po 6 cm zapasu, a dodatkowo producent sukienki chyba nie brał pod uwagę, że jest coś takiego jak dekolt chociaż mały, bo sukienka pod szyja  mnie dusiła. Nie wyobrażam sobie jak osoba ode mnie sporo tęższa miała by się zapiać w tej kiecce pod szyją. Dużo dekoltu niestety nie pogłębiłam gdyż wiązało by się to z wypruwaniem suwaka, a tego akurat chciałam uniknąć, materiał niestety nie szył się za dobrze, ze względu na jego dużą rozciągliwość. Poprułam co nieco, poodcinałam nadmiary gdzie trzeba i gotowe, można śmigać do pracy, żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia przed, więc pokazuję już po. W wolnej chwili i przy sprzyjających warunkach oświetleniowych postaram się zrobić zdjęcia na sobie.







niedziela, 24 lutego 2013

Burda 4/2012 model 122

Dzisiejszą spódnicę uszyłam z granatowego cienkiego sztruksu z poliestrową podszewką w stalowym kolorze. W Burdzie ten model zupełnie mnie nie zachwycił, ale zmieniłam co do niego zdanie gdy zobaczyłam interpretację tego wykroju wykonaną przez Kristy z tąd. Wykrój prawie tak prosty jak budowa cepa jak to ma w zwyczaju mawiać mój małżon, ale to chyba jedna z najdłużej szytych przeze mnie spódnic. Najpierw dobre trzy tygodnie szukałam granatowego zamka, potem kolejne dwa kupowałam podszewkę, a później jeszcze kilkanaście kolejnych dni zeszło mi się na podłożenie rąbka i ręczne podłożenie podszewki przy suwaku, w sumie zajęło mi to wszystko chyba ze dwa miesiące, chociaż szycia było na dwie godziny. Ale w końcu jest, fason wygodny, kolor granatowy to jeden z moich faworytów więc na pewno często będę ją nosić. W połączeniu z biała bluzka będę wyglądała prawie jak uczennica na rozpoczęciu roku szkolnego :P Zdecydowanie polecam do szycia oraz noszenia, wprowadziłam małą modyfikacje w długości spódnicy  dodałam 15 cm, dla mnie oryginalna była zdecydowanie za krótka. 








Do oryginalnego modelu dodałam patkę która ma zasłonić suwak, w rzeczywistości  nie jest zapinana na guzik, ale na zatrzask, guzik ma tylko za zadanie ładnie wyglądać :)
W najbliższym czasie planuję się zmierzyć z dzianiną oraz modelem 128B z marcowej Burdy, przyznam przy okazji, że aktualny numer magazynu wyjątkowo trafia w moje gusta, mam już nawet kilka planów tylko muszę kupić odpowiednie tkaniny :) 
Na koniec złe wieści z kuchennego frontu, ze względu na zepsuty piekarnik, chwilowo niestety nie będę miała możliwości zamieszczać wpisów z serii nie samym szyciem człowiek szyje :( oby piekarnik szybko wrócił, bo mam ochotę na tartę cytrynowa z bezą! (A to przez Tost, historia chłopięcego głodu, ze świetną jak zawsze kreacją Helen Bonham Carter, zdecydowanie polecam film wszystkim fanom tematyki kulinarnej).

Bluzka 128B 3/2013 Burda

środa, 20 lutego 2013

O wiośnie w zime i o czymś jeszcze...

O wiośnie myślę, że coraz częściej, wyjątkowo zirytował mnie przedwczorajszy powrót śniegu i dwudniowa śnieżyca za oknem, żeby przedostać się przez chodniki i ulice stolicy z dzieckiem w grę wchodzą tylko sanki! Może mniej była bym złowrogo nastawiona do świata, gdyby mnie tak nie bolał ząb po moim pierwszym w życiu kanałowym leczeniu, ale skoro już boli, a proszki przeciwbólowe się skończyły, lepiej nie podchodzić do mnie bez kija. Generalnie lubię zimę, śnieg też, ale chyba najwyższy czas żeby się z naszej szerokości geograficznej zabierała tym bardziej że w pudle czeka już cały zestaw wiosenno-letnich tkanin. W ramach przygotowań do wyższym temperatur powietrza w najbliższym czasie, dokończył sukienkę, którą praktycznie skoczyłam w zeszłe wakacje, ale prawie robi wielka różnicę. Przede wszystkim zupełnie spartoliłam wszywanie w nią suwaka, jedna strona rozjechała się o jakieś 5 cm, na domiar złego na plecach robił się wór, żeby tego było mało, okazało się, że ten model z Burdy jest w tułowiu za długi na mnie o około 2 cm, sukienka jest natomiast odcinana w talii więc między nią a biustem robił mi się z tkaniny nieestetyczny wór. Pół roku sukienka czekała, aż się za nią zabiorę, wyprułam suwak, od razu skróciłam tułów i w końcu porządnie wszyłam suwak, a na koniec zaszalałam i wzbogaciłam kieckę o detal w postaci kokardki która ma trzymać w ryzach materiał na końcu suwaka żeby nie odstawał, efekt prezentuje poniżej, postaram się niedługo pochwalić się zdjęciami na sobie.







Co z czego:
Model Burda 111 11/2008
Materiał: bawełna 100% z IKEA 

poniedziałek, 18 lutego 2013

Wyróżnienie


Dziś nic o szyciu, ani o jedzeniu, wyjątkowo. Niedawno bardzo miło zaskoczyła mnie Karolina z bloga Kora szyje. Zostałam przez nią nominowana do wyróżnienia Liebster Blog, jest mi szalenie miło i bardzo dziękuję. Poczułam się trochę jak bym wróciła do czasów wczesnej młodości kiedy to odpowiadało się koleżankom ze szkoły w zeszytach/ pamiętnikach na pytania, postanowiłam się więc przyłączyć do zabawy...

Takie są zasady zabawy:
Nominację otrzymuje się od innej osoby blogującej za "dobrze wykonaną robotę". Otrzymują ją osoby, które na swoim blogu nie mają zbyt dużej liczby obserwatorów. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez nominującego. Następnie ty nominujesz 11 osób i zadajesz 11 pytań. Koniecznie poinformuj nowe osoby nominowane. Warunek: nie wolno nominować osoby, od której otrzymało się wyróżnienie.


Pytania na które miałam odpowiedzieć:

1) Nie wyobrażam sobie dnia bez ... Herbaty
2) Nie lubię kiedy ... ludzie wokół mnie się kłócą
3) Spódnica czy spodnie? Spódnica
4) Gdy jestem wesoła ...Wpadają mi do głowy najlepsze pomysły
5) Mój sposób na zły nastrój to ... podjadanie
6) Ulubiony zapach? Zapach cytrusów
7) Wszystko dopięte na ostatni guzik czy pozostawione na ostatnią chwilę? Wszystko dopięte na ostatni guzik.
8) Zjadła bym ... Tiramisu o każdej porze dnia i nocy :)
9) Książka czy e-book? Książka
10) W przyszłości chciałabym nauczyć się ... Hiszpańskiego
11) Ostatnio przeczytana książka? Trafny Wybór J.K.Rowling

Moje pytania:
1 Co było pierwsze, jajo czy kura?
2 Kino czy Teatr?
3 Ostatnio odwiedziłam/em...
4 Największa krawiecka wpadka...
5 Wielkie miasto czy cicha wieś?
6 Co zabrała/zabrał byś ze sobą na bezludną występ?
Niebo w gębie jakiej potrawie nadała/nadałbyś takie miano?
8 W Sobotę rano najbardziej lubię...
9 Ostatnio obejrzany film...
10 Ulubiona pora roku...
11 Sanki, łyżwy czy narty?




niedziela, 10 lutego 2013

Nie samym szyciem człowiek żyje #4

O drożdżowych bułeczkach słów kilka.
Uwielbiam ciasto drożdżowe, bardzo długo bałam się drożdży bardzo, zaczyn i cały proces wyrastania, oraz obawy o opadnięcie przerażało mnie. Natrafiłam przypadkiem na drożdże instant które jak zwykły proszek do pieczenia wystarczyło wsypać do maki więc się ośmieliłam.  Okazało się, ze nie taki diabeł straszny jak go malują, drożdże okazały się całkiem łatwe i przyjemne w obsłudze  Długo używałam tylko instant. Miało to miejsce do czasu aż mój mąż z braku laku i braku drożdży w proszku w sklepie kupił mi świeże, został oczywiście za to solidnie zrugany, ale co począć ciasto miało powstać, a drożdże tylko takie, więc wzięłam się do dzieła i okazało się, że robienie zaczynu wcale do trudnych zajęć nie należy, a takie świeże drożdże nawet lepiej wyrastają. Obecnie używam już tylko tych drugich. Rzadko robię ciasto, wolę wszelkiego rodzaju bułeczki z rodzynkami, żurawiną bądź owocami w środku, albo np. rosyjskie pluszki z makiem lub cynamonem. Moje ukochane dziecko bardzo długo gardziło domowymi wypiekami rodzicielki. Przełom jednak w końcu nastąpił. Franciszek zdecydował się spróbować bułeczek i zapadł wyrok: mamo są mniam, pycha. Tylko żeby jeszcze bez rodzynek były. Musiałam podczas konsumpcji siedzieć koło syna i wydłubywać nieszczęsne rodzynki :) Ja jednak wolę wersje z rodzynkami w środku.

Przepis zamieszczam poniżej:
Maślane bułeczki drożdżowe
Składniki (na 12 bułeczek ważących każda po koło 80 g):
75 g masła (margaryna nie daje takiego dobrego smaku)
250 ml mleka
25 g świeżych drożdży
1/4 łyżeczki soli
100 cukru
500 g mąki pszennej
100 g rodzynków

Do posmarowania:
1 jajko
1 łyżka mleka

Przygotowanie: 
Masło roztopić w garnku, dodać mleko i podgrzać lekko. Połowę płynu przelać do oddzielnego naczynia, dodać połowę porcji cukru (50 g) i rozpuścić w nim drożdże, odstawić aż porządnie się spienią. Do dużej miski wlać resztę tłuszczu z mlekiem, sól, resztę cukru i około 3/4 przygotowanej mąki, wymieszać następnie dodać zaczyn drożdżowy  Wyrobić ciasto, dodać resztę mąki. Ciasto jest dobrze wyrobione, gdy łatwo odchodzi od ścianek naczynia i od rąk. Zostawić do wyrośnięcia. Ma podwoić objętość. Wyrobić jeszcze raz przez kilka minut, dodając rodzynki.

Formować nieduże kulki (około 80 g każda). Ułożyć na blaszce, odstawić do napuszenia na około 20 - 30 minut. Kiedy podrosną posmarować roztrzepanym jajkiem z mlekiem.

Piec około 10 minut w temperaturze 220º C.
Smacznego

MOJE NIE DOTYKAJ!!! NIE FOTOGRAFUJ BO ZEPSUJESZ!!!








sobota, 9 lutego 2013

O spódnicy która była marynarką, a stała się torebką...

Przy okazji poruszania się po mieście bez dziecka i plecaka, zauważyłam w swojej garderobie poważne zapotrzebowanie na torbę, nie materiałową bo takie mam, ale taką która wyglądała by bardziej elegancko, a przy okazji żeby była nieprzemiękliwa-jak mawia moje dziecko na coś nie przepuszczającego wodę. Torby ze sztucznej skóry już miałam, więc zachciało mi się skóry naturalnej, ale ceny nowych torebek z naturalnej skóry w sklepach powodowały u mnie palpitacje serca. Zainspirowały mnie szyjące dziewczyny m.in. CicionoPuertas i Szycie jest piękne,stworzyły piękne torby ze skórzanych spodni i spódnicy. Mama na moją prośbę wyszukała mi w ciuchlandzie skórzaną spódniczkę, którą kosztowała zaledwie 1 zł, jest a w zasadzie była dość mała, a przy bliższych oględzinach okazało się, że pierwotnie była kurtką bądź marynarką! Jakież było moje zaskoczenie. Torebka ze względu na niewielki zasób surowca powstała nie duża, ale udało mi się wykroić ją tak, żeby zmieścił się format A4. Elementy na torbę wykroiłam dość szybko, natomiast kilka dni zbierałam się do ich zszycia, bałam się jak poradzi sobie z tym nowym wyzwaniem moja ukochana maszyna. Mój Brother jak zwykle mnie nie zawiódł, zszył skórę bez marudzenia. Już mam w planach torbę o większych gabarytach, więc ostrze sobie zęby na jakiś naprawdę duży skórzany ciuch. Nie mam jeszcze pomysłu jak rozwiąże kwestię paska w torbie, gdyż brakuje mi surowca, ale nic na siłę, coś się wymyśli.  Proszę o cierpliwość niedługo pochwalę się gotowym dziełem. Więc tymczasem kilka zdjęć jak spódnica zamieniała się w torbę:

Tak spódniczka wyglądała jak trafiła w moje ręce.





Zszyty tył torebki.

Tu przód się prezentuje.

Podszewka powstała z zasłonki która kosztowała 3 zł.
Niestety przód z tyłem nie są symetryczne, co mnie troszkę irytuje, ale co zrobić, inaczej by nijak nie wyszło.
Dalszy ciąg nastąpi :)



czwartek, 7 lutego 2013

Oj tłusto, tłusto...

Z okazji tłustego czwartku i u nas musiały pojawić się pączki, co prawda sama smażyłam pączki w sobotę, a nie w czwartek, ponieważ robiłam je dla pełnej empatii Laury oraz najmilszej Kasi na naszą wspólną tłustą sobotę, a że niemiłosiernie dużo tych pączków wyszło i były bardzo tłuste uznałam, że na razie tyle kalorii wystarczy i w tłusty czwartek zadowolimy się pączkami z cukierni. Był to mój pączkowy debiut, więc postanowiłam zrobić amerykańskie donut's posypane cukrem pudrem. Nie sądziłam, że paczki są aż tak praco i czasochłonne, kolejne zrobię następnym razem dopiero za rok. 
Tak się prezentują moje oponki. :) Smacznego...

Tu rosną sobie i czekają na smażenie.

Gotowe, czekają tylko na warstwę cukru pudru.
Na koniec dodam że do przygotowania pączków wykorzystałam przepis pochodzący ze strony kwestiasmaku.com :)

piątek, 1 lutego 2013

Nie samym szyciem człowiek żyje #3

Czas na domową pizzę - bardzo puszysta, czyli taka jaką lubię najbardziej. Tym razem skromna w dodatkach bo robiona na szybko na kolację i dla bardzo wybrednego dziecka.
Przepis jak zwykle zaczerpnięty ze skarbnicy najlepszych przepisów czyli z kwestiismaku.com
Franciszek się zajadał znaczy że musiała być dobra :) tylko cebulę wyciągał.

Składniki
(na cztery średniej grubości placki średnicy około 26 cm):
• 1 i 1/2 szklanki wody (ja użyłam przegotowanej oligocenki)
• 40 g świeżych drożdży
• 2 łyżeczki cukru
• 600 g mąki pszennej
• 4 łyżki oliwy (może być zwykły olej rośliny jeśli tylko taki jest dostępny na podorędziu)
• 1 pełna łyżeczka soli

Przygotowanie:
Wodę lekko podgrzać w garnuszku (ma być ciepła). Odlać połowę i dodać pokruszone drożdże oraz cukier, wymieszać aż drożdże się rozpuszczą. Odstawić na 5 minut (drożdże zaczną się pienić). Kiedy zaczyn będzie już gotowy. Do dużej miski przesiać mąkę i powoli dodać zaczyn, następnie dodać drugą połowę wody i oliwę, wymieszać wszystko łyżką.
Gdy składniki z grubsza połączą się ze sobą wyjąć ciasto na stolnicę i rękami energicznie zacząć je zagniatać. Dodać sól i wyrabiać przez około 10 minut aż ciasto nie będzie się kleiło do rąk, będzie gładkie, miękkie i elastyczne.
Uformować kulę z ciasta, wysmarować ją oliwą i włożyć do dużej oraz szerokiej miski. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Ciasto ma podwoić objętość.
W międzyczasie przygotować dodatki.
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na stolnicę i chwilkę powyrabiać, podzielić na 4 części. 4 blaszki posmarować oliwą, na środek położyć po jednym kawałku ciasta i rozpłaszczyć je dłonią równomiernie rozprowadzając po całej powierzchni na grubość około 6 - 7 mm. Uformować boczy rant, przykryć ściereczką i odstawić do podrośnięcia. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 250 stopni C.
Gdy piekarnik będzie bardzo dobrze nagrzany rozłożyć nadzienie na pierwszą pizzę pomijając boczny rant.
Piec przez około 12 - 15 minut aż brzegi ciasta i spód będą ładnie zrumienione
W międzyczasie ułożyć składniki na kolejną pizzę. Wyjąć upieczoną pizzę z piekarnika i wstawić kolejną.

Smacznego :)











O mnie

Moje zdjęcie
Przede wszystkim jestem mamą i to zajęcia pochłania najwięcej mojego czasu, a kiedy tylko mogę gotuje, piekę, szyje, wycinam i tworze różne mniej lub bardziej przydatne przedmioty. Napisz do mnie jeśli chcesz :) mocarska.katarzyna@gmail.com

Odwiedziło mnie...

Polskie Handmade

Obserwatorzy

Moja lista blogów