czwartek, 27 grudnia 2012

Fartuszek na życzenie...

Znowu uszyłam fartuszek, uszyty został jako prezent świąteczny dla pewnej bardzo sympatycznej Iwony :) ale pokazuję dopiero teraz, gdyż nie chciałam psuć obdarowanej niespodzianki. Do fartuszka w komplecie powstały z resztek materiału rękawice kuchenne. Nie miałam pomysłu jakby tu zaprezentować fartuszek przy braku manekina, więc prezentuję na płask, czyli standardowo na podłodze :)




poniedziałek, 24 grudnia 2012

Lukrujemy, pakujemy na ostatnią chwilę.

Ciasteczka na choinki piernikowe przygotowałam odpowiednio wcześniej, ale z lukrowaniem lepiej poczekać na ostatnią chwilę, czyli najlepiej na dwa bądź trzy dni przed świętami. Lukier ukręcony, pierniki upieczone więc do dzieła. do zrobienia piernikowej choinki potrzebujemy co najmniej sześć różnej wielkości ciasteczek, Ja w tym roku zaopatrzyłam się w zestaw sześciu foremek gwiazdek o średnicy od 2,5 cm do 9 cm. Gotowe ciasta należy sklejać naprawdę gęstym lukrem i odstawić na noc w suche miejsce aby lukier zastygł, gotowe choineczki pakuje w celofanowe woreczki. Prezenty dla rodziny i przyjaciół gotowe.


czwartek, 20 grudnia 2012

Świąteczne dekoracje

Powoli w całym mieszkaniu zaczynają panoszyć się różne dekoracje świąteczne. Jako, że grudzień oraz okres świąteczny to mój ulubiony czas w całym roku dekoracji musi być dużo. Zdaję sobie sprawę, że o moim domku nie można powiedzieć, że jest urządzony minimalistycznie, wręcz przeciwnie. Jest przeładowany różnego rodzaju bibelotami, książkami, zabawkami, ogólnie przedmioty piętrzą się wszędzie, i trudno nad tym zapanować. Oczywiście zwalam winę na zbyt małe lokum w którym aktualnie mam okazję mieszkać, pytanie tylko czy w dwa razy większym nie będę miała po prostu dwa razy więcej książek  bibelotów i dziecięcych zabawek, zapewne tak ale co zrobić, inaczej nie umiem i chyba nie chce. No ale w końcu po co coś zmieniać, chować czy wyrzucać skoro ponoć moje mieszkanko mimo, że małe jest jednak bardzo przytulne i klimatyczne, przynajmniej tak twierdzą moim znajomi, ale może tylko chcą mi zamydlić oczy, żebym ich jeszcze zaprosiła na ciasto i obiad. Bo to już taka moja świecka tradycja, że każdy kto do mnie wpada nie wyjdzie nie najadłszy się przedtem do syta, a że desery to moja specjalność, coś słodkiego musi być zawsze.Mam z resztą szaloną frajdę z karmienia moich gości, niewysłowioną przyjemność sprawia mi patrzenie jak ktoś ze smakiem pałaszuje to co ugotowałam. Ale wracając do tematu dzisiejszego wpisu czyli dekoracji świątecznych, pod sufitem zagościły u mnie tuziny papierowych śnieżynek  instrukcję jak takowe zrobić można znaleźć o tu, tu i tu. A tak wyglądają moje. Przy okazji zrobiłam kilka kiepskich zdjęć mojej ubranej już choince, i kotom :)




Kalendarz adwentowy już prawie cały zjedzony więc puste miejsca zajmują kartki świąteczne, a za zdjęciem na regale chowa się dewastator moich świątecznych dekoracji - kot Filemon :) na parapecie przycupnęła Topcia.


W tym roku dostałam wyjątkowy kalendarz adwentowy - herbaciany! Na każdy dzień inna herbatka, w przyszłym roku też chce taki :D


W tym roku niestety nie mamy żywej choinki, więc powiesiłam kilka świeżych gałązek żeby ładnie wyglądały i pachniały.



Na choinkę w tym roku zakradły się dwie ręcznie robione bombki ozdobione filcem,  jedna sporych rozmiarów jest w krateczkę i przycupnęła z przodu choinki druga natomiast w paski schowała się trochę z boku.


środa, 12 grudnia 2012

Pod nożyczki wpadło ciemno-szare sukno...

Powstała z niego ta oto spódnica. Model 113 1/2011 z Burdy, można ją znaleźć o tu i tu i jeszcze tu. Materiał dostałam od Mamy, kupiła za gorszę w ciuchlandzie- bardzo dziękuję :) jeśli akurat przeczyta. Wydaje mi się, że ma sporą domieszkę czegoś sztucznego, gdyż praktycznie się nie gniecie, za to bardzo ciężko się rozprasowuje. W przypadku spódnicy to nawet dobrze, że się nie gniecie, jako, że ma to być w założeniu spódnica elegancka, do biura, na egzaminy i itp. nie pognieciona zawsze będę porządnie wyglądać :P Zobaczymy jak się zachowa po pierwszym praniu, materiał oczywiście wcześniej dekatyzowałam, ale różne rzeczy mogą się zdarzyć. Ogólnie nosi się dobrze, szyje łatwo, więc polecam gorąco ten fason. A tu sama kiecka, tak się prezentuje. Niestety na wieszaku, ale postaram się wrzucić na dniach na ludziu.




Podszewkę zrobiłam tylko na odszyciu, nie przepadam za podszewkami w spódnicach, a bez tego kawałka podszewki spódnica źle się układała. Wzdłuż zamka materiał podszyłam ręcznie.


piątek, 7 grudnia 2012

Beżowa sukienka i pierwszy etap konkursu w Kanwie

Czytając ostatni wpis u LolaJoo dowiedziałam się, że do 9 grudnia trwa pierwszy etap jesiennego konkursu w Kanwie. W konkursach do tej pory nie brałam udziału w ogóle, wychodziłam z założenia że nie mam żadnych szans. Ale skoro beżowa sukienka jest już praktycznie skończona, postanowiłam, że pójdę za ciosem i wezmę udział w moim pierwszym konkursie. Zdjęcia które zrobiłam, żeby zamieścić we wpisie akurat przydadzą się w konkursie.
Tak więc oto prezentuje już skończona bezową sukienkę, muszę przyznać nie skromnie że jestem z niej wyjątkowo dumna, nic w niej nie zepsułam! robię postępy, oby tak dalej. Muszę tu jeszcze nadmienić, że wzbogaciłam oryginalny wykrój sukienki o kołnierzyk bebe czy jak kto woli tzw. Piotruś Pan, uważam, że dodał uroku całej sukience.
Postaram się wrzucić jakieś zdjęcia na ludziu, bo wieszak nie oddaje w ogóle urody sukienki.

Przy okazji chwalę się broszką która wygrałam w konkursie organizowanym przez Las Rąk




Wrzucam obiecane zdjęcia na ludziu, chociaż mój "ukochany" maż stwierdził,  że pozuje tak, ze chyba przydał by mi się manekin.





wtorek, 4 grudnia 2012

Zamek największy wróg człowieka...

Już od samego początku kiedy zdecydowałam, że spróbuje swoich sił w szyciu odzieży codziennej a nie na imprezy historyczne, najbardziej przerażał mnie zamek! Wszywanie każdego zamka wywołuje u mnie palpitacje serca, oraz strach, że oto to małe urządzono wymyślone przez Gideona Sundbacka, albo jak dowiedziałam się z lektury artykułu zamieszczonego w GW z okazji 90-lecia zamka błyskawicznego, w zasadzie przez jego teścia (artykuł można znaleźć tu) zrujnują całą moją ciężką, wielogodzinną pracę.
Tak czy inaczej ustrojstwo nie wątpliwie pomocne, ale mocno stresujące w procesie szycia. Zakupiłam oczywiście odpowiednią stopkę do maszyny coby było mi łatwiej wszyć ów cud techniki do sukienki czy spódnicy, ale powiedzmy sobie szczerze, za każdym razem gdy patrze na suwak własnoręcznie wszyty na usta ciśnie mi się "ale spartoliłam robotę", a w najlepszym wypadku "amatorszczyzna jakich mało". Przełom miał miejsce podczas wszywania zamka do beżowej sukienki! na początek udało mi się w końcu prawidłowo umieścić kryty suwak w stopce, huraaa. Więc ze strachem w oczach przystąpiłam do szycia, modląc się przy tym żeby nie rozjechał mi się tak jak w ostatniej kiecce o jakieś 5cm, nawiasem mówiąc własnie przez ten rozjechany suwak sukienka czeka od wakacji na skończenie, nikt chyba nie lubi po sobie poprawiać. Moje modlitwy chyba pomogły bo ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu udało mi się suwak wszyć całkiem całkiem, nie rozjechał się, nigdzie nie wystaje ani się nie faluje i o dziwo nawet szew wyszedł prosto. Trzeba koniecznie opić ten sukces. Po przydługim wstępie chwalę się wszytym zamkiem, jako że dla mnie było to nie lada wyzwanie, a już nie długo czekam mnie kolejny ehhh.




poniedziałek, 3 grudnia 2012

Wszyscy szyją sukienkę, szyję i Ja

Model 109 sukienki z wrześniowej Burdy jest szalenie popularny, wszyscy ją szyją, o tu  i tu i jeszcze tu, więc i Ja postanowiłam ją sobie sprawić.
Wykrój prościutki, a że jeszcze Burda dodała opis szycia krok po kroku, praca twórcza jest wyjątkowo przyjemna, bez potrzeby szarpania się z zawiłymi opisami Burdy, co i jak uszyć.
Postanowiłam przy okazji uwolnić tkaninę z szafy i do uszycia kiecki wykorzystałam piękne sukno wełniane, cieniutkie, w delikatną jodełkę czego pewnie na zdjęciach nie będzie widać niestety, materiał dodatkowo jest bardzo przyjemny w dotyku i rewelacyjnie się go szyje. Sukienka już wykrojona, pomimo braku współpracy z moim dzieckiem, biegało mi w te i we wte po wykroju, ehhh. Na szczęście wykrój jakoś przetrwał te wyścigi  sukienka już wykrojona nawet częściowo zszyta czeka na suwak.
Udało mi się nawet zrobić zdjęcie wykroju na tkaninie, zanim mój kochany synek zaczął dewastować moją pracę.


A już zaraz, za momencik wrzucę gotowa kieckę, proszę o chwilę cierpliwości.

sobota, 1 grudnia 2012

Kalendarz adwentowy dla Frania

Franio kończy w tym roku trzy lata, wiec uznałam, że jest już na tyle duży żeby dostać swój pierwszy kalendarz adwentowy. Jest też mam nadzieje na tyle duży żeby zrozumieć że nie można zjeść wszystkich paczuszek na raz. Do mini prezencików postanowiłam zapakować lukrowane pierniczki, jedyne w zasadzie poza czekoladą, słodkości które je moja pociecha (dla zębów to na pewno lepiej), ciastka upiekłam i polukrowałam odpowiednio wcześniej, wiec teraz prezentuje proces twórczy oraz już gotowy kalendarz wiszący na ścianie, a ściśle rzecz biorąc pod sufitem. Oby dotrwał do świąt :)







czwartek, 29 listopada 2012

Prezenty handmade...

W ostatni weekend miałam okazję składać życzenia urodzinowe, aż czterem osobom! to chyba mój rekord. Jako, że była mnogość życzeń, także i prezentów potrzebowałam całkiem sporo. Jedną z solenizantek była moja mama która już wcześniej zażyczyła sobie konkretny prezent - rękawice kuchenną. Rękawica oczywiście została zrobiona na życzenie z pomarańczowego jeansu, zdjęcie już wcześniej wrzuciłam wiec nie będę się powtarzać. Ja ze swojego strony i w ramach niespodzianki dorzuciłam do rękawic domowej roboty ekstrakt z cytryn i pomarańczy, przepis zaczerpnięty z bloga Dorotusi http://www.mojewypieki.com/przepis/ekstrakt-pomaranczowy-i-cytrynowy gorąco polecam.
Dla dwóch pozostałych solenizantek zrobiłam bardziej uniwersalne prezenty gdyz nie wiedziałam jak zareagują na prezent w postaci rękawicy kuchennej, a nóż się jeszcze obraża. Postanowiłam wiec uszyć ekologiczne torby na zakupy, jak zwykle skorzystałam z DIY http://www.youtube.com/watch?v=1hy_fieVhu0.
A takie są efekty moich wysiłków przy maszynie, mam nadzieje, że się podobają obdarowanym.



Żeby torby nie były puste do środka dorzuciłam jeszcze po paczuszce domowych ciasteczek z maszynki z czekoladą, link do przepisu podałam w poprzednim poście. Mam nadzieję, że smakowały.




środa, 28 listopada 2012

Uwielbiam DIY

Jak w temacie uwielbiam wszelkie DIY, wielkie brawa dla ich autorów i autorek, gdyby nie te instrukcje nie stworzyła bym wielu rzeczy m.in. nie powstały by te oto zaproszenia w kształcie sowy na 3-cie urodziny mojego synka. Gdyby ktoś chciał tu http://www.qlturka.pl/poradnik,sztuki_plastyczne,papierkowe_robotki_%E2%80%93_sowa_z_zaproszeniem_urodzinowym,14934.html znajduję się instrukcja, szkoda tylko, że Fran nie chciał pomagać przy dekoracji, no ale może w przyszłym roku. Przy okazji bardzo polecam stronę http://www.qlturka.pl/ można znaleźć wiele naprawdę fajnych pomysłów nie tylko dla dzieciaków.


Pozdrawiam gorąco i ruszam do maszyny, muszę do świąt skończyć jeszcze kilka prezentów i oczywiście moją sukienkę świąteczną w modnym ponoć w tym sezonie kolorze nie bordowym a burgund-owym :P

P.S. Ha tym razem zdjęcie zrobione już aparatem, to postęp!!! Oby tak dalej :P


wtorek, 27 listopada 2012

Tajemniczy przyrząd od Babci...

Dawno, dawno temu dostałam od Babci tajemniczy przyrząd w owym czasie zupełnie mi nie przydatny, ale przecież nie powiem babci że nie chcę, więc wzięłam. Domyśliłam się, że jest to m.in. szpryca do kremu, ale po co dołączono do nie mnóstwo metalowych krążków z dziurkami w rożnych kształtach, zastanawiało mnie owszem, ale jakoś nie na tyle żeby chciało mi się sprawdzać, a że tortów w owym czasie nie robiłam, sama szpryca wydawała mi się urządzeniem całkowicie zbędnym. W ten oto sposób dziwne to urządzenie, zrobione przez naszych wschodnich sąsiadów, myślę, że z dobre 30 lat temu, do tej pory leżało w szafie i pokrywało się kolejną warstwą kurzu. Będąc kilka dni temu u tej samej Babci w moje ręce trafiłam gazetka reklamowa w której dopatrzyłam się maszynki bardzo podobnej do tej która od lat zalega  w mojej szafie, tyle, że nowoczesnej i na baterie. I tu własnie przeżyłam szok gdyż okazało się, że to dziwne urządzonko służy do wyrobu domowych fantazyjnych w kształcie ciasteczek! Radość moja była wielka, więc jak tylko wróciłam do domu maszynkę odnalazłam i przy próbie czyszczenia zepsułam :/ ale na szczęście z pomocą przyszedł mi mąż i to cudo naprawił. Maszynka sprawuje się świetnie chociaż bez instrukcji z YouTube chyba nic by z tego nie było, ale po kilku próbach udało się. Ciasteczka mają fantazyjne kształty i same wskakują do ust, są kruche, nie zbyt słodkie za to mocno waniliowe albo pyszne kakaowe idealne do herbaty czy kawy. Mój syn je zaakceptował, co jak do tej pory zdarzyło mu się tylko przy pierniczkach. Więc polecam gorąco, jeśli ktoś nie ma maszynki można użyć rękawa cukierniczego.
Przepis zaczerpnęłam stąd: http://www.mojewypieki.com/przepis/orzechowe-ciasteczka-z-czekolada-z-maszynki wprowadziłam jedynie maleńką modyfikacje, aby powstała wersja kakaowa, odjęłam z przepisu 20g mąki i zastąpiłam kakaem.
Smacznego :)

P.S. Zdjęcie znów z telefonu, ale dlatego, że robione na szybko bo ciacha znikały z talerza w tempie ekspresowym.


czwartek, 22 listopada 2012

Przygotowania do świąt ruszyły pełną parą...

Pierwsza partia pierników świątecznych została już skonsumowana. Druga już polukrowana, czeka ukryta głęboka w czeluściach szafek przed domowymi łasuchami, żeby dotrwała do świat, w końcu cała rodzina musi zostać  nimi obdarowana. Zanim jednak zostały one skrzętnie pochowane w świąteczne pudełka w renifery, musiały zostać obfotografowane, więc chwalę się bezwstydnie :)



Lukrowanie jeszcze nie skończone pierniki czekają na warstwę białego lukru.
A te cyferki na pierniczkach to jadalny kalendarz adwentowy dla mojej trzyletniej pociechy-Frania.


Tu już biały lukier nałożony i stygnie, ale zdjęcie niestety coś nie ostre.


A dla chętnych zamieszczam przepis na pierniczki z lukrem, przepis pochodzi z magazynu Kuchnia 12/2011
Miłego pieczenia :)

Pierniczki Idealne
Ciasto piernikowe:
1 1/2 szklanki miodu
3/4 kostki masła (150g)
1 szklanka cukru
1 opakowanie przyprawy do piernika
1/2 kg mąki
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
1 jajko

lukier:
1 szklanka cukru pudru
1 łyżka cukru waniliowego
1 białko chłodne
szczypta soli

Robimy ciasto:
Miód podgrzać z masłem, cukrem i przyprawą do piernika, mieszać do póki nie zrobi się jednolita masa. Ostudzić.
Mąkę połączyć z sodą i solą, dodać przestudzoną masę miodową oraz lekko roztrzepane jajko.
Wyrobić ciasto, w razie konieczności podsypać mąką i rozwałkować na grubość 1 cm.
Foremkami wycinać ciasteczka i układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Włożyć do nagrzane piekarnika do 180 stopni, piec 15 min. na złoty kolor.
Przechowywać w szczelnym pojemniku, powinny zmięknąć po jakiś trzech tygodniach.

Robimy lukier:
Mieszamy cukier puder z cukrem waniliowym.
Ubijamy biało ze szczypta soli, na sztywno, następnie stopniowo dodajemy cukier cały czas ubijając.
Gęstość lukru zależy od tego ile cukru dodamy, możemy do lukru dodać barwniki spożywcze aby ozdobić pierniki kolorowymi wzorkami.
Upieczone i wystudzone pierniczki najlepiej lukrować przy użyciu rękawa cukierniczego, bądź szprycy do kremu. Tak pięknie ozdobione słodkości pozostawić na noc, aby lukier zastygł.

Ja pakuję gotowe już pierniki w celofanowe torebki i rozdaję rodzinie w święta.

Smacznego


Powrót po bardzo długiej przerwie.


Słowem wstępu, żeby nie rozpisywać się zbyt długo. Postanowiłam pochwalić się tym co udało i uda mi się stworzyć, jadalnego i do noszenia. Mam też nadzieję, że blog zmotywuje mnie do wprowadzania w życie wielu pomysłów które piętrzą mi się głowie.

Na dobry początek wrzucam kilka zdjęć moich wytworów, które skończyłam nie dawno.
Jako, że święta zbliżają się wielkim krokami, postanowiłam obdarować całą rodzinę oraz najbliższych przyjaciół różnymi przydatnymi uszytkami, a oto one:

Z góry przepraszam za jakoś zdjęć, postaram się zrobić w najbliższych dniach lepsze.

Jako pierwsze prezentuje kapciochy inspirowane pięknymi kapciami szytymi przez Zuzię Górską z bloga http://szyciejestpiekne.blogspot.com/ 
Moim niestety wiele brakuje do ideału, ale jak to mówią praktyka czyni mistrza.




Dopiero co z pod maszyny wyskoczyła ekologiczna torba na zakupy ozdobiona koronkami podarowanymi przez babcię.



Na koniec żeby już więcej nie przynudzać wrzucam zdjęcia ostatnio uszytych fartuszków i rękawic kuchennych, niestety nie widać wielu szczegółów, wiec postaram się zrobić lepsze zdjęcia, coby było widać m.in.fantazyjne kieszenie w granatowym fartuszku w wisienki. Do uszycia fartuszków inspirowanych latami 50-tymi zainspirowały mnie piękne prace z http://homelook.pl/ 










Na dobry początek, to chyba tyle. Dobrej nocy :) 

O mnie

Moje zdjęcie
Przede wszystkim jestem mamą i to zajęcia pochłania najwięcej mojego czasu, a kiedy tylko mogę gotuje, piekę, szyje, wycinam i tworze różne mniej lub bardziej przydatne przedmioty. Napisz do mnie jeśli chcesz :) mocarska.katarzyna@gmail.com

Odwiedziło mnie...

Polskie Handmade

Obserwatorzy

Moja lista blogów

Archiwum bloga